|
Jak zaczynać sezon rowerowy to z klasą - czyli miał być piknik, a wyszło jak zwykle :) |
|
Autor: Agata
|
|
28.04.2009. |
Sobotni wieczór... uzgadniamy z Kenym i Kubą na GG, że jedziemy w Beskidy, nacieszyć się górskimi widokami, bez ścigania i bez wykręcania tak ulubionej przez Kubę średniej. Spokojna jazda skończyła się już na 10-tym kilometrze trasy, kiedy dołączył do nas Lucek. Wiatr w twarz, a licznik wskazuje cały czas grubo ponad 30 km/h, myślę – „zwariowali”, obiecany „piknik” zamienił się w jazdę „w trupa” :) Andrychów, sklep, jemy i pijemy, mój kapsel z Tymbarka ma niepokojący napis „ERROR”, a tu właśnie zaczynają się prawdziwe góry...
Pełna treść relacji na blogu Agaty na BikeFama :P
|