Menu główne
Start
FORUM
Rowerowe
Zawody rowerowe
Rajdy rodzinne
Wycieczki rowerowe
Szlaki rowerowe
Opisy miejscowości
Warto zobaczyć
Kalendarz imprez
Budowa roweru
BikerTrzebinia.pl
Blog BikerTrzebinia
Wasze wycieczki
Kontakt/Redakcja
Skład
Polecamy
KTK Chrzanów
Foxiu
Bannerki
Pozostałe
Pojęcia
Biorytmy
Szukaj
Linki
Nagłówki RSS
Trzebinia
Trzebinia – miasto w woj. małopolskim, w powiecie chrzanowskim, siedziba gminy miejskiej Trzebinia. W latach 1975-1998 miasto administracyjnie należało do woj. katowickiego. Należy do Jaworznicko-Chrzanowskiego Okręgu Przemysłowego.

Obszar miasta i gminy Trzebinia położony jest na pograniczu Wyżyny Olkuskiej, Pagórów Jaworznickich i Rowu Krzeszowickiego, w zachodniej części województwa małopolskiego, w powiecie chrzanowskim. Geograficznie obszar miasta i gminy jest wyżyną wzniesioną od 270 do 470 m n.p.m. Przez teren miasta przebiega granica ważnych regionów: śląskiego i krakowskiego.
Forum Chrzanów | studio piercingu lublin
limuzyny bydgoszcz | przeprowadzki wrocław | biuro podatkowe trzebinia

| Joomla | Forum rowerowe | Mundial | Instalacja gazowa | Trzebinia | Przeprowadzki Wrocław | Mundial 2010


Relacja rozwella z Maratonu MTB Cięcina
Autor: rozwell   
03.06.2008.
Pierwszy czerwca. Godzina 5 rano. Dzwoni budzik – trzeba wstać dziś wielki dzień. Po porannej toalecie i śniadaniu idę wyciągnąć rower z garażu. Wykonuje parę drobnych regulacji i innych drobnostek po czym wracam do domu i pakuję ciuszki kolarskie do plecaka. Teraz czeka mnie 5 km dojazdu do kenego.

Na miejscu jeszcze czekamy na Kubę – wszyscy mieliśmy być 7.30 ale jak to zwykle, musiało wystąpić pewne opóźnienie. W końcu po jakichś 15 minutach wszyscy wyruszamy z zapakowanymi rowerami po Gosię która to mieszka po drodze. Po zabraniu niewiasty wyruszamy w drogę do Cięciny.


Na miejscu, po perypetiach związanych z poszukiwaniami czynnego sklepu w okolicach Andrychowa, jesteśmy około godziny 9.30. Idziemy do biura zawodów się zarejestrować.

Wybija godzina 11. Wszyscy na starcie ruszają w drogę. Rzekłbym drogę przez mękę dla niektórych, ale o tym później. W tym roku pilot na quadzie dobrze pojechał. Chyba zadziałała moja groźba/prośba aby pilot baczniej uważał na drogę ;)

Po krótkim podjeździe pod Groń stawka się rozciągnęła – co mocniejsi wystrzelili jak z procy. Ja niestety po przespanej zimie zostałem nieco z tyłu. Lecz co wtoczy się w góre musi się stoczyć na dół. Na zjeździe pozwoliłem sobie na odrobinę większą prędkość zważywszy na nowe opony i hamulce – i to byłby błąd – jakiś starszy pan zaliczył wywrotkę. Na szczęście zdążyłem ominąć pechowca i upewniając się że jest z nim wszystko w porządku pojechałem dalej. Po zjeździe do Cięcin kawałek dalej zauważam Kenego zmieniającego dętkę – lub przynajmniej próbującego ;)

Po stosunkowo płaskim odcinku zaczyna się prawdziwe piekło – podjazd pod Grapę. Pare kilometrów wyciska z człowieka ostatnie poty a dodatkowo słońce które niemiłosiernie przygrzewa pozbawia mnie złudzeń o dobrej pozycji. Po parudziesięciu metrach daje za wygrana i pokonuje tą górkę w większości z buta. Po serii zjazdów i podjazdów docieram do bufetu który organizatorzy nazwali „oazą wytchnienia” – tam zaopatrzenie niczym nie ustępuje czołówce polskich maratonów. Arbuzy, banany, pomarańcze, ciastka i tylko brakuje izotoników ale za to są dosyć dobre soki (Polecam ten żółty – chyba pomarańczowy).

Parę słów o zjazdach. Są wymagające. Szybkie, łatwe przeplatają się technicznymi stromymi. Gdy popada trzeba się wykazać nie lada umiejętnościami rodem z DH. Chociaż od paru dni nieźle grzało słońce to i tak miejscami zalegało niezłe błocko zalepiające opony – sprawdzony głęboki bieżnik to konieczność. Szczególnie w pamięci utkwiły mi te zjazdy w których jedzie się koleinami po zwózce drzew ze ścinki oraz wąwóz wyżłobiony przez wodę z opadów deszczu. Jeden błąd i spotkanie z ziemią gwarantowane.

Oznaczenie trasy na bardzo dobrym poziomie – ani razu nie pobłądziłem. Oszczędzę tutaj dalej opisu trasy bowiem jest mapka ;) Na mecie czekało na zawodników pyszne ciasto jabłkowe i kiełbaska z grilla lub kaszanka. Oraz co bardzo miłe. Większość osób które przyjechały nie opuściły Cięciny z pustymi rękoma – losowanie nagród w którym chyba było więcej nagród niż uczestników ;)

Gorąco polecam ten maraton. Niezapomniane widoki. Organizacja na najwyższym poziomie i miła atmosfera.

PS. Nie zapomnijcie dętki jak Kuba który złapał 5 dziur ;)
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »