Niedźwiedzia Góra to zaledwie 380 metrowe wzgórze okolicy Krzeszowic.
Wokół niej gęsty las ciągnący się od samej Puszczy Dulowskiej do
miejscowości o słodkiej nazwie Brzoskwinia. Cały ten obszar leśny leży
między autostradą A4 a drogą numer 79 Kraków-Trzebinia. Zaledwie 500
metrów od niej znajduje się odkrywkowa kopalnia diabazu o tej samej
nazwie.
Jak już pewnie się domyślacie kopalnia ta będzie celem naszej kolejnej
krótkiej wycieczki zaplanowanej na 17-go kwietnia. Razem z kenym
spotykamy się o godzinie 8:00 we wtorkowy słoneczny poranek w okolicach
zalewu Chechło w Trzebini, oczywiście nie obyło się bez spóźnienia ;)
Foreight nie wykazał chęci jazdy z nami, ale domyśliłam się, że chodzi
tu o niesprawny rower w tamtym czasie, a reszty Bikerów nie było czasu
zapraszać gdyż pomysł zrodził się tak zupełnie znienacka. Ruszamy więc
we dwoje spokojnym tempem przez chłodną i wilgotną jeszcze po nocy
Puszczę Dulowską.
Trasa do kopalni przebiega bardzo prosto. Ruszając z Chechła
przejeżdżamy Puszczą do samego Rudna, następnie międzynarodowym
szlakiem Greenways dojeżdżamy do leśnego skrzyżowania dróg naszego
szlaku z zielonym rowerowym szlakiem lokalnym. Z tego miejsca do
Niedźwiedziej Góry jest już tylko około jednego kilometra.
Jesteśmy na miejscu. Zatrzymujemy się przed tabliczką ostrzegawczą i
jeszcze otwartym szlabanem .Zapoznajemy się z harmonogramem robót
strzałowych i okazuje się, że za około 30 minut od naszego przyjazdu
zaczyna się odstrzał przygotowanych już ładunków. Podejmujemy szybką
decyzję i wbijamy się w las nad południową ścianą kopalni.
Zachowując szczególną ostrożność zatrzymujemy się w bezpiecznym i
spokojnym miejscu z widokiem na cały teren kopalni. Nie ściągamy kasków
dla większego bezpieczeństwa przy ewentualnym wybuchu i wyrzutu
drobnych kamieni w górę. W czasie oczekiwania na odpalenie pierwszych
ładunków obserwujemy pracę maszyn roboczych: wiertnicy która zakończyła
swoją pracę dużo wcześniej, koparkę pracującą w jednym rytmie na
najgłębszym piętrze oraz samochody transportujące urobek do zakładu
przeróbczego. Nawet jeśli kenego nie interesuje ten widok to dla mnie
jest wyjątkowo interesujący. W końcu teorię zdobyta na wykładzie z
górnictwa odkrywkowego mogę prześledzić i wykorzystać przy obserwowaniu
cyklu pracy w rzeczywistości. Keny nawet jeśli udaje, że się nie nudzi
to z zaciekawieniem słucha tego co mam do powiedzenia:)
Kopalnia „Niedźwiedzia Góra” usytuowana jest na terenie Zwierzyńca We
wsi Tenczynek na jej południowym krańcu. Wybudowana została w 1902
roku. Wydobywa się w niej rzadko spotykaną kopalinę którą jest diabaz.
Powstał on w okresie permskim (270-230 mln lat temu) kiedy to
szczególną aktywnością odznaczała się działalność magmy. Wydostawała
się ona z głębi ziemi szczelinami wśród starszych skał tworząc różnego
rodzaju intruzje magmowe lub po prostu wylewała się bezpośrednio
potokami na powierzchnię ziemi szybko zastygając tworząc porfiry (w
kopalni Zalas) oraz diabazy spotykane właśnie tutaj.
Sporo można by pisać geologii terenu i historii powstania diabazu, ale
to nie w tym artykule. Dodam jeszcze na temat kopalni taką ciekawostkę,
że zasoby przemysłowe diabazu „Niedźwiedziej Góry” wynoszą około 4,5Mg
(ton), a wydobycie roczne to przeciętnie 150 000Mg. Wygląda na to, że
jeszcze kopę lat potrzeba by wyczerpać całe złoże, które wykorzystuje
się głównie jako materiał do budowy i utwardzania dróg, a ciekawe
ogromne głazy mogą ciekawie zdobić nasz ogród:)
Wracając do naszych obserwacji, w końcu doczekujemy się syren
ostrzegawczych i po kilku słyszymy ogromny huk. Dym zaczął unosić się
nad wyrobiskiem-jedna seria wystrzelona.
Podeszliśmy do krawędzi skarpy by zobaczyć efekt pracy inżynierów.
Ściana nie rozsypała się tak jak myślałam…widoczne były tylko spękania,
czyżby oszczędzali na środku wybuchowym:/
Mniejsza o to, kiedyś będę górnikiem i w normalny i legalny sposób poznam sposoby pracy na kopalni.
Robimy jeszcze kilka fotek i zmywamy się w kierunku domu.
Pewnie jeszcze przez długi czas będę myśleć o tym co tam widziałam i
postanawiamy z Tomkiem, że w najbliższym czasie zwiedzimy wszystkie
kopalnie w naszej okolicy, a trochę ich jest, tych czynnych i tych
które od dłuższego czasu zdobią nasze lasy w efektowne i bardzo
interesujące kamieniołomy.
Wnętrze ziemi zawsze człowieka będzie intrygować.
Wracając do domu keny wyciąga mnie jeszcze do bukowego lasu w
Tenczynku, który jest 330-to metrową górą o nazwie Buczyna gdzie
spotykają się okoliczni pasjonaci wyczynowej jazdy na rowerach. To taki
grawitacyjny bardzo niebezpieczny sport, z mojego punktu widzenia
oczywiście :P
Aż mnie głowa bolała jak widziałam te potężne hopki czy wyskoki:/
Ale mimo wszystko podziwiam ich za odwagę i za upór ,bo w końcu
chłopaki sami zrobili tą swoją miejscówkę, którą potem musieli odnowić,
gdy ktoś l leśnictwa stwierdził, że tylko szkodzą przyrodzie:/
Co za bzdura...
Puszcza prowadzi nas z powrotem do Chechła, a stamtąd już każde z nas jedzie w swoją stronę.
Nasza wycieczka wyniosła zaledwie 60km,ale wrażeń nam nie brakowało :)
|