Menu główne
Start
FORUM
Rowerowe
Zawody rowerowe
Rajdy rodzinne
Wycieczki rowerowe
Szlaki rowerowe
Opisy miejscowości
Warto zobaczyć
Kalendarz imprez
Budowa roweru
BikerTrzebinia.pl
Blog BikerTrzebinia
Wasze wycieczki
Kontakt/Redakcja
Skład
Polecamy
KTK Chrzanów
Foxiu
Bannerki
Pozostałe
Pojęcia
Biorytmy
Szukaj
Linki
Nagłówki RSS
Trzebinia
Trzebinia – miasto w woj. małopolskim, w powiecie chrzanowskim, siedziba gminy miejskiej Trzebinia. W latach 1975-1998 miasto administracyjnie należało do woj. katowickiego. Należy do Jaworznicko-Chrzanowskiego Okręgu Przemysłowego.

Obszar miasta i gminy Trzebinia położony jest na pograniczu Wyżyny Olkuskiej, Pagórów Jaworznickich i Rowu Krzeszowickiego, w zachodniej części województwa małopolskiego, w powiecie chrzanowskim. Geograficznie obszar miasta i gminy jest wyżyną wzniesioną od 270 do 470 m n.p.m. Przez teren miasta przebiega granica ważnych regionów: śląskiego i krakowskiego.
Forum Chrzanów
ubezpieczenie sosnowiec | limuzyny bydgoszcz | przeprowadzki wrocław | biuro podatkowe trzebinia

| Joomla | Forum rowerowe | Mundial | Instalacja gazowa | Trzebinia | Przeprowadzki Wrocław | Mundial 2010


IV Rekreacyjny Rajd Rowerowy Kraków  Trzebinia - relacja Kuby
Autor: Kuba   
29.04.2007.
autor257728.04.2007 roku odbył się IV Rekreacyjny Rajd Rowerowy Kraków- Trzebinia jego głównymi celami było upowszechnianie kolarstwa i zapoznanie z okolicami Krakowa i Trzebini, jak piękna Dolina Mnikowska, Puszcza Dulowska, czy pałac w Młoszowej. Stowarzyszenie Biker Trzebinia było jednym z organizatorów rajdu i zdeklarowało pomoc na trasie, czyli do przewodnictwa osobom, które mogłyby się zgubić. Jednak pomysł spalił na panewce, gdyż okazało się, że większość znała trasę i postanowiła sobie ją ułatwić podobnie do utworzonej siłą rzeczy, naturalnie i ewolucyjnie, nieformalnej grupy ścigającej się. Ostrzegałem, że przewodniczenie jest złym rozwiązaniem systemowym i tak się stało.



Jedynym rozwiązaniem, było oznakowanie dobrze trasy, nawet rozstawieni na skrzyżowaniach ludzie z PTTK nie mieli wiele do roboty, a tylko stracili okazję uczestnictwa w rajdzie, gdyż ci najszybsi znający trasę nie mieli z nich pożytku, a ci co nie znali również, gdyż się i tak pogubili, bo PTTK nie był w stanie obstawić każdego skrzyżowania. Dlatego jeszcze raz polecam radę znakowania trasy żółto –niebieskimi wstążkami zwłaszcza na skrzyżowaniach 3 lub 4 w odstępach 5- 10 metrów na drodze w którą mieliby skręcić rowerzyści. Jednak przejdźmy do poważniejszych spraw, czyli sedna.

Jak zwykle na tym rajdzie jak już wspomniałem utworzyła się grupa nieformalna, deklarująca ściganie się na wysokim poziomie, która znała trasę, lub jechała za tymi, którzy ją znają w wersji najszybszej, pomijając między innymi Dolinę Mnikowską, jak i linię Huberta, jadąc szybszą trasą, choć tej samej długości. Nieformalnie ten Rajd Rekreacyjny można nazwać Szybkim Rajdem na Orientację. W najbardziej newralgicznych miejscach nie było żadnych informacji o kierunku rajdu, a sięganie po mapę było czasowo nieopłacalne, dla najszybszych, a przewodników w czołówce nie było.

bikertrzebinia


Z grupą Biker Trzebinia przejechaliśmy na rowerach 45 km do Krakowa z Trzebini, dołączyli do nas Bikerzy z Jaworzna, mając na koncie 65 km. Z takim dziennym już dorobkiem stawiliśmy się na starcie rajdu.

  Rajd zaczął się o godzinie 11:15, choć ciężko to było stwierdzić, gdyż peleton ruszył, a my w 10% główni organizatorzy, zostaliśmy powiadomieni o tym ostatni, ani oficjalnego strzału z pistoletu, ani żadnego wielkiego bum!, po prostu nagle rajd ruszył i ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że to już. Postanowiłem gonić czołówkę, choć nie liczyłem na wiele, za mną próbowali ją dogonić Foreight z Kenym i Rozwell, jednak było to ciężkie, gdyż ruszyli co najmniej 30 sekund przed nami.

grupa_rodzinnaKeny uznał, że czołówka widocznie wie jak jechać i wycofał się do najbardziej potrzebujących. Namówiłem, jeszcze Rozwella robiąc mu tunel by gonić dalej. Przy wiadukcie nad autostradą Rozwell dogonił najszybszych, ale już opadł z sił, a najszybsi nie mieli najmniejszego zamiaru zwolnić pomimo, że nie znali drogi, jak kolega na zdjęciu w pomarańczowej koszulce z napisem PTS Piechowice i bikemaraton. Sam się zdziwiłem, że Rozwell zaproponował takie rozwiązanie rowerzystom, zamiast wejść na przewodnika dla nich czyli najszybszych, bo jest mocny. Jeszcze namawiałem Rozwella na wyścig, ale zdecydował się pomagać Kenemu w przewodniczeniu i pokazywaniu na rajdzie chyba najbardziej powolnym i zagubionym drogi, pomimo, że brakowało przewodnika w czołówce. Najszybszym uciekającym okazał się kolarz z klubu Joe Cox, ale nie było takiego silnego, który mógłby go prowadzić tak by się nie zgubił, bo nie znał trasy, a Wojtek niestety nie dał rady pojawić się na rajdzie. Minąłem raz Joe Coxa w Kryspinowie, gdy się zgubił, potem , gdy mnie dogonił próbowałem wytrzymać przez dwa kilometry za nim tempo, ale jednak 18 kilowy Grand pod górę nie chciał się rozpędzać. Musiałem odpuścić, oczywiście Joe Cox zgubił się, byli ludzie, którzy widzieli, go na trasie jak jechał w przeciwnym kierunku jak widmo najszybszego w rajdzie w białych barwach krążące między Krakowem, a Trzebinią, jednak na mecie się nie pojawił, może później i to na chwilę, ale tego nie wiem. Brakło najszybszego przewodnika w Biker Trzebinia, tak wiec już na samej czołówce ta idea przewodnictwa padła, wiec musiała paść też na samym końcu, bo po co przewodnictwo osobom, które jadąc wolno mają również na tyle czasu by sięgnąć po mapę.

Ale wróćmy znowu do sedna, czyli nieformalnego, ale pasjonującego rajdu, czyli do właściwego opisu rajdu.

grupa_winner


Na mecie pojawiło się najpierw czterech zawodników z krakowskiego klubu Bikeholicy, a potem ja za kolegą w pomarańczowej koszulce, który w 70 % dociągnął mnie do mety, zaś mnie potrzebował do wskazywania drogi, jednak w pewnym miejscu a dokładnie w Cholerzynie na prostej i małym skrzyżowaniu straciłem orientację, bo jednak skrzyżowanie było dość podobne do całej reszty mijanych, a zmęczenie dawało się we znaki i osłabienie koncentracji było naturalne. Ale jednak powiedzmy, że przewodnik był, ale tylko dla poziomu trzeciej grupy uciekającej. Na zdjęciu od lewej najszybsi, ja na szóstym miejscu. Bikeholicy dojechali razem, jednak nie wiem, jaki mieli dokładny czas, ale myślę, że o co najmniej dwie minuty lepszy od mojego, który był 1 godzina i 33 minuty, na 43,3 kilometry. Gdy dojechaliśmy właśnie oddawali numerki, w Baczynie za tunelem pod autostradą, jeszcze mieliśmy ich w zasięgu wzroku, czyli 18 kilometrów, przed metą.  

romanTo tyle z najważniejszych informacji z rajdu. Na rajdzie nie widziałem obstawy policyjnej, poza startem i metą, a na wjeździe na najbardziej niebezpieczną drogę stała osoba, która nawet gdy nic nie jechało zatrzymywała rowerzystów, dobrze, że wyczułem ten fakt i ominąłem nadgorliwego służbistę w żółtej kamizelce. W sytuacji, gdyby coś jechało byłoby to uzasadnione, wtedy nie odpowiadałby za tego, który mimo jego wskazówek wyjechał na drogę. Dobrze jednak, że tam ktoś stał, bo są tacy, co wyjechaliby na drogę nawet nie patrząc czy coś jedzie, a tam samochodem się pędzi nawet do 140km/h. Reszta zatrzymanych nie wiadomo na co czekała, bo drogowiec stał jak słup, przez jakieś 4 sekundy i dziewczyna, która jeszcze przed skrzyżowaniem jechała przede mną już nie była w stanie mnie dogonić, gdy uczepiłem się najpierw kolegi w pomarańczowej koszulce, a potem Joe Coxa.

Rajd jak zwykle zakończył się losowaniem nagród w postaci rowerów i pokazami różnych klubów teatralnych. Nie zabrakło najwyższych rangą władz Trzebini. Dodam, że drugim Bikerem, który pojawił się na mecie był Roman. Zdjęcia można obejrzeć w galerii, lub po przesłaniu płytki DVD na którą zostanie nagrana cała impreza.

 

Pozostałe fotki: 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »